Niczym feniks z popiołów. Start Mszana zapisał wyjątkową historię

Jeszcze dwa lata temu z hukiem spadli z Klasy Okręgowej, a dziś świętują awans do V ligi. Historia Startu może robić wrażenie. Ale co dalej? Władze mają ambitny plan.

Ostatnie lata zapisały się złotymi zgłoskami w historii klubu z Mszany. Dwa sezony, dwa awanse i przy Sportowej zapachniało lepszą piłką.

Ich tegoroczne mistrzostwo Klasy Okręgowej (Grupy Racibórz-Rybnik) odbiło się szerokim echem w regionalnej piłce, a to za sprawą gigantycznej przewagi punktowej. Zespół Bartosza Hudka posiada po 30 kolejkach ligowych aż 15 „oczek” więcej od drugiej Unii II Turza Śląska.

Co dalej? Przed „Startowcami” finał kampanii, który mają zamiar dobrze wykorzystać. – Chcemy przede wszystkim dograć ten sezon bez kontuzji, rotując nieznacznie składem, aby dać odpocząć zawodnikom, którzy grali najwięcej – powiedział w rozmowie z RegionSport.pl prezes klubu, Łukasz Szołtysek.

–  Mamy zdolną młodzież, dlatego chcemy sprawdzać ich w meczach bez presji, żeby nabrali większego doświadczenia. Każdy już też czuje trudy sezonu i pewnie wyczekuje jego końca, który, jak wiadomo, jest dla nas szczęśliwy – dodał.

Awans zazwyczaj wiąże się z różnymi wyzwaniami, także tymi natury finansowej. Start ma być jednak na nie gotowy. – Myślę, że damy radę finansowo podnieść ten poziom rozgrywkowy. Wiadomo, będą kluby w V lidze, które biją nas na głowę pod tym względem, ale wszystko zweryfikuje boisko – stwierdził.

– Przychodząc do klubu, miałem pomysł, jak poukładać pewne sprawy od strony marketingowej względem sponsorów, jak i sportowej do trenerów począwszy. Jak na razie, wszystko idzie wspaniale. Ale sukces klubu to nie tylko ja, ale również praca całego zespołu, od szkoleniowców przez działaczy po wiceprezesa. Świetnie się rozumiemy i dogadujemy, i chcemy się wspólnie rozwijać. Powoli też współpraca z gminą owocuje, zostały też poprawione niektóre z aspektów, jak na przykład boisko – tłumaczy.

–  Działam trochę wedle innego modelu niż pozostałe kluby, którego niestety nie zdradzę (śmiech). Widzę też po tym czasie, w którym jestem w Starcie, patrząc jednocześnie na innych prezesów, że niektórzy boją się pewnych zmian w funkcjonowaniu. Nie wiem z czego to wynika, a pewna zasada przecież mówi: 'Skoro robisz cały czas tak samo, to czemu masz oczekiwać innych efektów?” – stwierdził.

Klub z Mszany nie zamierza jednak poprzestać na zmianach w obrębie gabinetu. One nie ominą także samego zespołu. – Na pewno w każdej drużynie zmiany będą, w jednych większe, w innych kosmetyczne, a jak będzie u nas? Czas pokaże. Wiadomo, rozmowy a rzeczywistość to dwie różne sprawy. Na pewno będziemy mieli szerszą kadrę, to priorytet dla nas. Chcemy podnieść poziom zespołu względem tego sezonu, taki jest plan, a jak wyjdzie? Zobaczymy.. Ale jedno mogę zapewnić.. będą transferowe niespodzianki – kończy.

Przewijanie do góry