292 gole i dwa awanse w dwa lata. „Albo robimy coś dokładnie, albo wcale”

Sparta Żory powstała nieco ponad dwa lata temu. Od tamtej pory w B-klasie, a następnie w klasie A, wygrała wszystkie 50 spotkań. Teraz czas na „Okręgówkę”.

W minioną niedzielę, w ostatniej kolejce rundy barażowej o awans do Klasy Okręgowej, Sparta Żory pokonała 3:0 Rymer Rybnik. Mecz rozegrano w Świerklanach i śmiało można stwierdzić, że to właśnie tam strzeliły przysłowiowe korki od szampanów. Choć „Spartanie”, którzy – podobnie, jak w ubiegłym sezonie – zdominowali rozgrywki, awans zapewnili sobie już wcześniej.

Triumf sprzed kilku dni miał jednak wymiar symboliczny. Było to bowiem 25 zwycięstwo drużyny prowadzonej przez Przemysława Brychlika na… 25 rozegranych spotkań. Żorzanie powtórzyli wyczyn z ubiegłego sezonu, po którym świętowali promocję do klasy A.

 

 

Problemem były małe boiska

 

Ligowy bilans dwóch lat istnienia Sparty jest zatem imponujący: 50 meczów, 50 zwycięstw, bramki 292:21. Średnio drużyna strzelała zatem 5,84 gola na spotkanie, a traciła tylko 0,42. – Trudno zaprzeczyć, bo tak właśnie miało być – mówi w rozmowie z RegionSport.pl, Dawid Bartecki, prezes Sparty. – Gdy zaczynaliśmy nasz projekt, to celem było, by po dwóch latach znaleźć się w klasie okręgowej. Tak sobie postanowiliśmy, choć oczywiście pewni tego nie byliśmy. Początki nie były łatwe. Nabory zaczęliśmy prowadzić w lutym 2024 roku. Trafili do nas zawodnicy, których trzeba było odkurzyć, bo niektórzy rok czy dwa lata nie grali w piłkę. Uzupełniliśmy to doświadczeniem np. Michała Gałeckiego, Wojtka Wenglorza czy trenera, Przemka Brychlika. Założenie było takie, by oprzeć kadrę na młodych zawodnikach z regionu, głównie z Żor i to się udało – podkreśla sternik żorskiego klubu.

Trudno, patrząc na bilans Sparty, doszukiwać się jakichkolwiek problemów, jeśli idzie o kwestie czysto sportowe. Dawid Bartecki przekonuje jednak, że mimo znakomitych wyników bywały mecze, w których o zwycięstwo wcale nie było łatwo. – Największą przeszkodą na przestrzeni tych dwóch sezonów były małe boiska na wyjazdach, bo muszę przyznać, że nie zawsze było łatwo. U siebie mamy duże boisko, więc łatwiej nam się grało w piłkę ze względu na więcej przestrzeni. Ale gdzieniegdzie na obcym terenie wszystko wymagało większej koncentracji. Były bowiem zespoły, które miały swoje sposoby, jak np. wrzucanie piłek z autów. Zdarzyły się cięższe mecz, choć mieliśmy wszystko pod kontrolą. Ponadto warto zaznaczyć, że widać u chłopaków duży progres sportowy. Dużo lepiej wyglądają teraz niż dwa lata temu – przekonuje prezes.

 

Lokalna… Wieczysta?

 

Sparta, odkąd powstała, budzi sporą ciekawość sympatyków futbolu w naszym regionie. W znacznej mierze dlatego, bo członkiem zarządu klubu jest m.in. Szymon Żurkowski, 7-krotny reprezentant Polski i uczestnik mundialu w Katarze. A w drużynie występuje wspomniany już Michał Gałecki. 30-latek ma za sobą m.in. dwa występy w ekstraklasie, jak również ponad 100 meczów na szczeblu centralny. Nic dziwnego, że pojawiły się określenia nazywające Spartę lokalną… Wieczystą Kraków. – Spotkałem się z takim określeniem, ale to jest duża przesada. Nie płacimy chłopakom za granie. Dlatego ciężko porównać nas do Wieczystej – uśmiecha się Dawid Bartecki.

Skoro już jednak mowa o krakowskim klubie, to przypomnijmy, że od momentu, w którym Wojciech Kwiecień przejął Wieczystą, tj. od czerwca 2020 roku, zespół ten zaliczył pięć awansów w sześć sezonów. Różnica polega na tym, że „król aptek” swoją misję rozpoczął w klasie okręgowej, a Sparta właśnie na ten poziom awansowała. To szczebel, którego w Żorach nie było od dawna. – Przez 12 lat nie było w Żorach piłki nożnej na poziomie klasy okręgowej. Dwa lata temu byliśmy raczkującym projektem, a teraz jesteśmy w tej „Okręgówce”. Jestem zadowolony przede wszystkim z tego, jak gramy w piłkę i jaka jest atmosfera w drużynie. Chłopaki stoją jeden za drugim, spędzają ze sobą czas również poza treningami. Stworzyliśmy coś naprawdę fajnego dla młodych piłkarzy z regionu. Coś, co przyciąga, a pokazuje to też aktualny nabór, do którego zgłosiło się 40 zawodników – wylicza prezes Żorzan.

 

Stadion tylko do „Okręgówki”

 

O tym, że Sparta Żory nie jest projektem na chwilę świadczy fakt, że pod koniec zeszłego roku doszło do połączenia Sparty z MKS-em Żory, miejskim klubem szkolącym młodzież. Od teraz klub młodzieżowy oraz drużyna seniorska funkcjonują w jednym, spójnym systemie, opartym na wspólnych celach i długofalowej wizji.” –  napisano w oficjalnym komunikacie.

To duży krok w przód, choć początkowo władze miasta chyba nie bardzo wierzyły w ten projekt. – Na samym początku ze strony miasta pojawiały się pytania, czy w Żorach potrzebny jest jeszcze jeden klub. Pytano, bo przecież były kluby, które wycofały się z rozgrywek, jak np. KS Kleszczów, a MKS zrezygnował z drużyny seniorów. Przekonaliśmy miasto do tego, że to może być coś fajnego. Naszą działalność oparliśmy na firmie As Vending, gdzie jestem w zarządzie, i razem z moim wspólnikiem wpadliśmy na pomysł założenia Sparty. Pewnie popatrzono na to w ten sposób, że skoro firma za tym stanie, to w przyszłości może powstać coś ciekawego – rozwiewa wątpliwości prezes Bartecki.

Dowodem na to są kolejne słowa sternika Sparty. – Obecnie stosunki z miastem i rozmowy idą w dobrym kierunku. Generalnie w Żorach było źle, jeśli idzie np. o stan boisk. Zbyt wiele grup młodzieżowych trenowało. Ale powoli dogadujemy się z MOSiR-em i zmierza to w dobrą stroną, bo zależy nam na jakości boiska. Chcemy grać w piłkę, taką mamy drużynę i to podoba się kibicom – mówi. Ponadto warto zwrócić uwagę na obiekt, na którym Sparta rozgrywa mecze ligowe. Wprawdzie spotkanie z Rymerem odbyło się w Świerklanach, ale na co dzień Żorzanie swoje mecze rozgrywają przy ul. Wolności.

– Nasz obiekt spełnia wymogi tylko i wyłącznie do poziomu klasy okręgowej. Aby dostosować stadion do wyższej ligi, pewne rzeczy należałoby poprawić. To są raczej drobne sprawy, do zrobienia w miarę szybko – wyjaśnia Bartecki.

Kolejny sezon, premierowy dla Sparty w klasie okręgowej, startuje 8 sierpnia. Na dziś oczywiście nie da się przewidzieć, gdzie Żorzanie będą za rok. Ale skoro w takim stylu zrobili dwa awanse, to raczej należy spodziewać się tego, że ekipa trenera Brychlika nie będzie grać o utrzymanie. – Chcielibyśmy powalczyć o górną część tabeli – ostrożnie prognozuje sternik Sparty. Zresztą to, w jakim kierunku klub zamierza zmierzać w najbliższym czasie najlepiej puentują te słowa Dawida Barteckiego. – Założyliśmy i prowadzimy Spartę Żory na poważnie. Nie podpisałbym się pod tym, gdybyśmy robili to byle jak. Albo robimy coś dokładnie, albo wcale.

 


Reklama, Współpraca

Przewijanie do góry