Wielki powrót legendy do GKS-u Jastrzębie. „Będzie do dyspozycji” [WYWIAD]

Od B-Klasy rozpocznie nową drogę GKS Jastrzębie, który jeszcze niedawno rywalizował na zapleczu ekstraklasy, a w ubiegłym sezonie w II lidze. Szczegóły związane z funkcjonowaniem klubu i budową drużyny na rozgrywki 2026/27 przedstawił w rozmowie z RegionSport.pl prezes stowarzyszenia GKS 62 Jastrzębie, Paweł Duszyński.

 

Nowy GKS Jastrzębie rozpoczyna rywalizację od najniższego szczebla rozgrywkowego, czyli od B-Klasy. Była szansa na to, by wystartować wyżej?

Walczyliśmy o to, by rozpocząć od rozgrywek V ligi, czyli II ligi śląskiej (szósty poziom rozgrywkowy – dop. red.), a drużynę oprzeć w znacznej mierze na najstarszych rocznikach akademii. Zresztą właśnie taki zespół grał w minionym sezonie na tym poziomie. Musieliśmy podjąć próbę, nie udało się, ale liczyliśmy się z tym. Nie było jednak tak, że dostaliśmy strzał, ale pewne rzeczy trzeba było przeorganizować i to właśnie teraz trwa. Budujemy drużynę właściwie od podstaw. W najbliższy czwartek mamy trening otwarty, o godz. 19:00, na Stadionie Miejskim.

A czy w związku z tym zawodnicy akademii również będą brani pod uwagę w procesie budowania zespołu?

Z akademią jesteśmy w bardzo dobrych kontaktach, współpraca układa się naprawdę znakomicie. Im bardzo zależało na niezależności pod względem finansowym i organizacyjnym. Ale zadeklarowali, że są w stanie podpisać każde porozumienie w sprawie nieodpłatnego przekazywania zawodników do GKS-u Jastrzębie. Oczywiście taki jest plan, ale obecnie gdybyśmy wzięli juniorów do klasy B, to bardziej byśmy im zaszkodzili niż pomogli. Jasne, że dla nas byłoby to świetne wyjście, ale biorąc pod uwagę ich umiejętności i rozwój, zrobilibyśmy tym chłopakom krzywdę. Ponadto teraz jesteśmy osobnymi podmiotami. Wcześniej było tak, że zawodnicy mogli grać i w rezerwach, i w juniorach, a teraz takiej możliwości nie ma.

A co ze sztabem szkoleniowym?

Niebawem ogłosimy nazwisko trenera, który poprowadzi zespół. Mogę zdradzić, że to człowiek, który pracował jako analityk na poziomie League Two w Anglii i zrobił licencjat na Uniwersytecie w Wolverhampton. Zdobył nasze zaufanie i mam nadzieję, że takie rozwiązanie będzie odpowiednie.

Jakie będą źródła finansowania GKS-u Jastrzębie? Jedną z pierwszych decyzji było ponowne otwarcie klubowego sklepu i to już jest jakieś źródełko, z którego zamierzacie czerpać.

Zgadza się. Ponadto mamy ustne zapewnienie miasta – do niedawna nie wiedzieliśmy, gdzie będziemy grać – że jeszcze w tym roku otrzymamy wsparcie, a następnie, w normalnym trybie, ubiegać się będziemy o dotację. Zbudowało się już jakieś grono sponsorów, ale na razie nie chciałbym wchodzić w szczegóły. Rozmowy były i ciągle trwają, to też było uzależnione od klasy rozgrywkowej. Muszę przyznać, że wygląda to dużo lepiej niż myślałem.

Spodziewałem się, że przez to, jak klub był zarządzany przez poprzednie lata, wszystkie drzwi będą pozamykane. A wcale tak nie jest. Poza tym wielu ludzi, którzy niegdyś, jako młodzież, chodziło na mecze GKS-u, przez ostatnie lata zbudowało swoje biznesy. Dla nich nie jest ważne to, w której lidze będziemy grać. Ważne jest, że będą z nami. Poprzedni zarząd miał taki problem, że ich deficyt budżetowy był na tyle duży, że nie chodzili za małymi sponsorami, bo to i tak nic by nie zmieniło. Dla nas każdy mały sponsor, czy sama sprzedaż karnetów, to będzie bardzo duży zastrzyk. Trzeba jeszcze podkreślić rolę członków stowarzyszenia. Na dziś jest ich już 50, co w skali roku powinno dać ok. 60 tysięcy, bo składka wynosi 80 zł miesięcznie. Na dodatek będziemy starać się o dofinansowanie z Unii Europejskiej, z czego GKS korzystał w przeszłości, zakładając sklep w Gwarku czy pub Klubowa 62.

Współpraca z miastem będzie trwać. A jej przykładem jest to, że jedną z pierwszych informacji o nowym GKS-ie było, że będzie grać przy Harcerskiej.

I trzeba w tym miejscu serdecznie podziękować zarówno prezydentowi, jak i pani dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Jest tak, że wiele osób chce pomóc, ale jeszcze nie pomogło. A z miasta, które nam zaufało, dostaliśmy zapewnienie, że możemy liczyć na stadion i zostało to podpisane w pierwszych tygodniach funkcjonowania stowarzyszenia. To olbrzymia, nieoceniona pomoc, bo z pewnością nie byłoby nas na to stać, gdybyśmy mieli zapłacić.

Takich przypadków, jak GKS Jastrzębie jest w polskim futbolu, niestety, bardzo wiele. Czy zamierzacie się wzorować na innych klubach, jak np. Zawisza Bydgoszcz, które w ostatnich latach przechodziły podobną drogę?

Można powiedzieć, pół żartem, pół serio, że GKS Jastrzębie doświadczenie w wychodzeniu z  problemów ma duże, bo takich przypadków w historii naszego klubu było wiele. Mamy kontakt z kibicami Piasta Gliwice, bo przecież to oni odbudowali klub, i służą pomocą. Przede wszystkim jednak staramy się wyciągać wnioski, by nie doprowadzić do takiej sytuacji, jaka zaistniała teraz. Uczymy się na własnych błędach. To, co się stało, można analizować z różnych punktów widzenia. Pojawia się pytanie, czy nie staliśmy się ofiarą własnego sukcesu? Opowiem anegdotę. Po awansie do II ligi było spotkanie w PZPN-ie z udziałem wszystkich klubów szczebla centralnego i prezesem Bońkiem, który pytał o sytuację w klubie i o to, jaki jest plan. Powiedziałem, że mamy młody, fajny zespół i gramy o awans. Na sali wszyscy się zaśmiali, a prezes powiedział: „Jak wy się utrzymacie, to za rok ci pogratuluję”. Awansowaliśmy z pierwszego miejsca. Po czasie zastanawiam się jednak, czy to wszystko nie wydarzyło się za szybko? Wtedy jednak jeszcze panowaliśmy nad sytuacją. Przychody się zwiększały, może nie wprost proporcjonalnie do wydatków, ale mieliśmy plan. Niestety przyszła pandemia, która wszystko zahamowała, a koszty zostały i zaczęły się mnożyć. Przyszedł bogaty sponsor, ściągnął drogich piłkarzy, później odszedł, a zobowiązania jeszcze się zwiększyły i stało się, jak się stało.

Czy może Pan potwierdzić plotki, krążące po mieście o tym, że absolutna legenda GKS-u Jastrzębie, Kamil Jadach, ma wznowić karierę i pomóc klubowi w odbudowie?

Tak, mogę to potwierdzić. Kamil jest członkiem stowarzyszenia, czynnie pomaga nam w organizacji i jesteśmy z nim w stałym kontakcie. Minusem jest to, że Kamil pracuje aktualnie za granicą i nie jest na stałe do dyspozycji, ale mamy nadzieję, że wkrótce to się zmieni.

Gdy rozmawialiśmy wcześniej Kamil powiedział, że na V ligę musiałby się przygotować, ale na klasę B na pewno będzie do dyspozycji. Jestem przekonany, że dla reszty zawodników Carlos będzie wzorem do naśladowania. To przecież profesjonalista, który z naszym klubem przeszedł drogę od szóstego poziomu rozgrywkowego do zaplecza ekstraklasy. To też najlepszy przykład, że w przeszłości naszą siłą byli nasi ludzie. Uważam, że to jest właściwy kierunek. Chcemy, by piłkarze rośli razem z nami. Sportowy cel jest taki, że pierwsze awanse musimy robić jak najszybciej. Do tego będziemy dążyć.


Reklama, Współpraca

Przewijanie do góry